Wspieranie ponownego użycia zbiorów cyfrowych

Pobierz książkę w formacie epub Pobierz książkę w formacie pdf

Na koniec poprzedniego rozdziału zaproponowałem racjonalny – jak mi się wydaje – punkt widzenia na ocenę zasięgu zbiorów instytucji kultury w Internecie. O ile niski zasięg nie wynika z błędów popełnionych przez instytucję, to da się go zaakceptować, choćby odwołując się do jej misyjności, wykluczającej robienie tylko tego, co się komunikacyjnie czy wizerunkowo opłaca. Nie jest jednak przecież tak, że instytucje nie popełniają błędów, a niektóre z nich szczególnie mocno ograniczają zasięg i ponowne wykorzystanie publikowanych zbiorów. ¶1

Nie ma sensu mówić, że coś jest w domenie publicznej, jeśli udostępniasz jedynie 72 dpi ¶2

– pisze Melissa Terras w notce Reuse of Digitised Content: So you want to reuse digital heritage content in a creative context? Good luck with that (2014). Ten nieco złośliwy komentarz dobrze oddaje istotę sprawy. Z jednej strony, instytucje, gdy upowszechniają swoje zasoby w Internecie, komunikują to, odwołując się do bardzo pozytywnych wartości. Z drugiej jednak – sposób tego udostępniania nie przystaje do zakładanych efektów. Ze skanem w jakości 72 dpi nie da się zrobić wiele więcej niż opublikować go na Facebooku, podobnie z najbardziej nawet wyjątkową i cenną fotografią z wielkim znakiem wodnym umieszczonym w samym jej centrum. ¶3

Skany niskiej jakości czy znaki wodne to nie jedyne bariery blokujące swobodę wykorzystania i zamykające szanse na ponowne wykorzystanie zbiorów cyfrowych. Melissa Terras wymienia jeszcze kilka podstawowych błędów i niedociągnięć, których opis i interpretację pozwoliłem sobie rozwinąć: ¶4

  • złe, nieużyteczne interfejsy stron udostępniających zbiory, ograniczające możliwości sprawnego przeszukiwania i pobierania zdigitalizowanych obiektów;
  • niezrozumiałe licencje i nieczytelne zasady atrybucji wymagane przez instytucję przy ponownym wykorzystaniu zbiorów (jeśli instytucje te nie zamierzają zarabiać na swoich zasobach, dlaczego miałyby ograniczać ich wykorzystywanie?, być może też czasem robią to nieświadomie, na przykład nakładając w dobrej wierze licencje Creative Commons na zbiory o statusie domeny publicznej, które nie mogą być licencjonowane);
  • polityka nieufności wobec osób korzystających z udostępnionych zbiorów (być może warto ostatecznie zaakceptować fakt, że publikowanie w Internecie własnych zasobów oznacza w pewnym sensie rezygnację z kontroli nad nimi oraz konieczność przynajmniej tolerowania ich niezależnego użycia);
  • historyczny charakter zbiorów udostępnianych przez część instytucji w naturalny sposób ogranicza możliwość ponownego wykorzystania w zadaniach wymagających bardziej współczesnych treści, estetyki, języka itp.; Terras sugeruje przy tym, że jeśli instytucja posiada prawa majątkowe do nowszych zbiorów, może ich reprodukcje udostępniać na licencjach Creative Commons i w ten sposób zwiększać aktualność własnej oferty.

Przy tym niektóre instytucje od razu dostają bonus do ponownego wykorzystania własnych zbiorów. Digitalizacja dziedzictwa wbrew pozorom nie wyrównuje szans i instytucje małe, nieposiadające powszechnie rozpoznawanych zbiorów, głośnych nazwisk czy obiektów, już na starcie mają pod górę. Nie każdy ma w kolekcji Vermeera i pokaźny budżet na eksperymenty z udostępnianiem reprodukcji jego obrazów – porównywanie wszystkich instytucji do gwiazd branży, takich jak Tate Modern czy Rijksmuseum, jest po prostu niesprawiedliwe. ¶5

Nie wszystkie ograniczenia da się też łatwo usunąć. Przykładowo, niejasny lub skomplikowany status prawno-autorski udostępnianych zbiorów może powodować, że instytucja obawiać się będzie bezpośredniego wspierania ponownego ich wykorzystania. Do tego sektor kreatywny, który miałby być jednym z głównych odbiorców zbiorów, nie zawsze w pełni rozumie, jakie ograniczenia posiadają instytucje, nie tylko w sferze regulowanej przepisami prawa autorskiego. Dobrym przykładem może być oczekiwanie udostępniania online bardzo dobrej jakości plików, nie do zrealizowania przez instytucje nieposiadające odpowiedniego zaplecza webowego, zdolnego przetwarzać i publikować skany o dużej wadze. Do tego wciąż, przynajmniej dla niektórych instytucji z sektora, na przykład organizacji pozarządowych nieposiadających stałego finansowania, sprzedaż plików produkcyjnych, a właściwie usług ich przygotowania, to istotna pozycja w budżecie. Grafik lub graficzka, spiesząc się z realizacją zlecenia, poszukiwać będzie materiałów do pracy i wykorzysta raczej te zasoby, które są dostępne od ręki, na przykład w komercyjnych bankach zdjęć, a nie będzie zamawiać kopii produkcyjnej skanu. ¶6

Naturalnie sektor kreatywny nie powinien być jedynym adresatem polityki wspierania ponownego wykorzystania zbiorów, nawet jeśli na poziomie ogólnej dyskusji o efektach digitalizacji wskazuje się właśnie na niego, podkreślając przy tym, że dziedzictwo lub kultura mogą być skutecznym generatorem PKB. Do misji instytucji kultury należy przecież także wspieranie edukacji tak formalnej, jak i nieformalnej. ¶7

Metody wsparcia ponownego wykorzystania

Metody wsparcia ponownego wykorzystania proponować można na kilku poziomach działania instytucji: ¶8

Poziom zasad: ¶9

  • akceptacja nieautoryzowanego użycia i interpretowania udostępnianych obiektów;
  • akceptacja wykorzystania komercyjnego;
  • opracowanie zasad i mechanizmów reagowania na nadużycia.

Poziom rozwiązań technicznych: ¶10

  • publikowanie dobrej jakości plików;
  • użyteczny i przejrzysty interfejs witryny udostępniającej zbiory;
  • nowe mechanizmy wyszukiwania, na przykład wyszukiwanie konkretnym kolorem, paletą kolorów, orientacją (poziomą lub pionową) czy typem pliku; oprócz tego skorzystanie z mechanizmu automatycznego rozpoznawania twarzy przy opracowywaniu zbiorów do udostępnienia ona dodanie filtra wyszukiwania obiektów z wizerunkami ludzi;
  • czytelna i łatwa do zrozumienia informacja o statusie prawno-autorskim, zachęcająca do wykorzystania pliku do własnych celów i informująca o ewentualnych wymaganiach wynikających z licencji.

Poziom organizacji zbiorów: ¶11

  • zwiększenie użyteczności opisów obiektów;
  • projektowanie czytelnych struktur kolekcji: przykładowo na stronach Europeany udostępniono kilka podstawowych, ogólnych kolekcji, nadrzędnych wobec kolekcji merytorycznych (Art, Fashion, Music, Photography);
  • republikowanie wybranych zbiorów w zewnętrznych serwisach (Wikimedia Commons, Flickr itp.);
  • udostępnianie danych o zbiorach za pomocą interfejsów programistycznych (API) i/lub w plikach w standardowych formatach (jak na przykład MetMuseum, które publikuje swoje dane w repozytorium GitHub).

Poziom współpracy: ¶12

  • inspirowanie i udział w projektach crowdsourcingowych oraz w projektach nauki obywatelskiej;
  • współpraca ze środowiskiem wikipedystycznym w ramach projektów GLAM-Wiki, w tym republikowanie obiektów w Wikimedia Commons czy organizacja spotkań edycyjnych;
  • współpraca z organizacjami pozarządowymi, szkołami, uczelniami w zakresie udostępniania zbiorów do wykorzystania w projektach edukacyjnych i kreatywnych;
  • organizacja wspólnych, międzyinstytucjonalnych projektów udostępniania zbiorów (na przykład wspólna aplikacja i serwis dla osób niepełnosprawnych, pozwalające na odsłuchiwanie opisów obiektów z polskich muzeów i galerii).

Poziom badań: ¶13

  • rozpoznawanie zapotrzebowania (na przykład za pomocą analizy zapytań do wewnętrznej wyszukiwarki repozytorium lub fraz kierujących do witryny z Google);
  • analizowanie zapotrzebowania edukacyjnego, na przykład dzięki lekturze podstaw programowych;
  • analiza zapotrzebowania w oddolnych grupach entuzjastów (na przykład w grupach rekonstrukcji historycznej, szukających źródeł dokumentujących ubiory lub broń z epoki).

Wygląda na to, że realizacja przynajmniej części tych propozycji nie musi być wcale motywowana staraniami o zwiększenie skali wykorzystania zbiorów. To po prostu dość oczywiste kroki usprawniające podstawowe korzystanie z witryny udostępniającej reprodukcje cyfrowe. ¶14